Archiwa tagu: Polska

Oszalałaś?! Z dziećmi na Woodstock?

Wystarczy powiedzieć lub napisać: Przystanek Woodstock, a niektórych już krew zalewa. Największe emocje wzbudza oczywiście wątek polityczno-ideowy oraz finansowy. Nie mniej czasu poświęca się na dyskusje na temat bezpieczeństwa podczas trwania festiwalu. Przecież to doskonałe warunki dla dilerów, a alkohol leje się strumieniami. Kradzieże, rozboje? Czyżby? Oczywiście jest w tym ziarno prawdy, ale żeby rzetelnie podejść do tematu warto spojrzeć na policyjne statystyki. Według danych policji z zeszłego roku, na Woodstocku pojawiło się prawie 400 tysięcy ludzi. W 18-tysięcznym Kostrzynie wyrosła prawdziwa metropolia. 

Woodstock

Policjanci zarejestrowali 256 sytuacji zakwalifikowanych jako wykroczenia. 232 zakończyły się mandatami, a na 24 osoby sporządzono wniosek o ukaranie do Sądu. Głównie chodzi tu o spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, zaśmiecanie, używanie słów nieprzyzwoitych, nieobyczajne wybryki, kradzieże, zakłócanie ładu i porządku publicznego oraz przewinienia związane z ruchem drogowym.

Zdarzeń nie jest więcej, niż w przeciętnym mieście, w którym jest tylu mieszkańców, ilu przyjechało na Przystanek Woodstock! 

Trzeba uważać jak wszędzie. Mnie w grudniu okradli w biały dzień w centrum Wiednia, ale to przecież nie spowoduje, że będę krytykować całą Austrię i siedzieć w domu. A tym bardziej nie należy tego robić, jeśli się nie było w danym miejscu osobiście. 

Sama nie jestem stałą bywalczynią błotnej areny pod kostrzyńską sceną. Ale moja koleżanka Agnieszka jeździ tam od lat i zna festiwal od podszewki. Dlatego teraz udostępniam jej klawiaturę, żebyście mieli informacje z pierwszej ręki ;)

Z dzieckiem na WOODSTOCK!? A co! Gdy powiedziałam znajomym i rodzinie, że w weekend 3-5 sierpnia wybieram się z chłopakami na Woodstock zaczęła się fala krytyki płynącej w moją stronę i stronę Przystanku Woodstock.

Ale jak to, przecież tam pijacy i ćpuny są?!!!
Dzieci narażać na takie widoki?!
Przecież jak one tam będą spać?
Wrrr….. Kto nie był niech zamilknie! 

To kolejny rok w którym wybrałam się z dziećmi do Kostrzyna nad Odrą. W tym roku z powiększoną ekipą (roczny Hobbit i trzynastoletni Elf, który wyciągnął kumpla z klasy). Troszkę się bałam jak to ogarnę? Jak być na koncercie z juniorem? 

Najgorsza chyba była trasa do pokonania z Poznania do Kostrzyna nad Odrą (180 km)  z rocznym bąblem, ale daliśmy radę. Dojechaliśmy w południe do naszego stałego punktu – parkingu poza terenem Przystanku. Cisza, spokój, można rozbić namiot, dostęp do wody, punkt gastronomiczny,  toalety.  Po rozbiciu namiotów, rozpakowaniu tobołków przyszedł czas by pokazać juniorowi inny świat ;-) Inny, bo wesoły i kolorowy. Hobbit był zachwycony. Miliony przybitych  „piątek” i „żółwików”, uścisków, buziaczków w czółko. Morze okazanej mi i Hobbitowi radości, przyjaźni, miłości. Na każdym koncercie tańczył, a raz udało mu się troszkę pospać. 

Ponadto dzieciaki w Akademii Małego Podróżnika mogły skorzystać z warsztatów etnograficznych, manufaktury recyklingu, rysowanek, malowania twarzy. Oprócz tego w ramach akcji „Kino za Rogiem” można było zobaczyć różne filmy animowane. Fundacja „Viva!” z kolei zadbała o to, by najmłodsi mogli poszerzyć swoją wiedzę z zakresu praw zwierząt. Będą mogli skorzystać ze specjalnych interaktywnych quizów.

Starszy syn i tak głównie krążył ze swoim kumplem. Robił za „przewodnika ” jako stały bywalec. Nie bałam się o nich, bo raz – jeden i drugi znał numer telefonu do mnie, dwa – byliśmy umówieni na kontakt co godzinę, a trzy – co krok był Pokojowy Patrol (KLIK). Chłopaki mieli swoje sprawy do obgadania, chcieli też kupić sobie jakieś  gadżety, a tych było co nie miara (KLIK).

Na posiłki spotykaliśmy się i wszyscy szliśmy razem do Krishnowców lub innych punktów gastronomicznych, które były na miejscu. Było w czym wybierać, od pyrów z gzikiem, zupy do pizzy.  Śniadania i kolacje jedliśmy przy namiotach. Zabraliśmy ze sobą pieczywo i coś na chleb. Na miejscu jak zawsze był też Lidl otwarty przez 24 h na dobę w którym można było kupić owoce, jogurty, pieczywo czy wodę.

Niestety z racji rocznego brzdąca około godziny dwudziestej drugiej lądowaliśmy  na kempingu/parkingu. Sen wzywał juniora. My zresztą też szykowaliśmy się do snu, rano czy chcieliśmy czy nie junior budził wszystkich. 

Hmm… Czy warto jeździć z dziećmi? Czy jest sens? Pewnie, że jest. Najlepiej w kilka rodzin. Zawsze można się wymieniać, gdy ktoś chce iść na dany koncert, ktoś  nie pije alkoholu dziś a jutro ta druga osoba sobie wypije… Oczywiście jeśli ktoś chce. Będąc z dzieckiem na Przystanku Woodstock koniecznie trzeba zaopatrzyć się w krem przeciwsłoneczny, nakrycia głowy dla nas i dla dziecka, jedzenie  np. mleko w proszku, gotowe deserki i obiadki, ulubione zabawki naszego szkraba ( u nas w takich sytuacjach sprawdzają się idealnie ). Na co uczulam, nieważne dokąd się wybieramy z naszymi pociechami, to fakt żeby starsze dziecko znało nasz numer telefonu na pamięć a młodsze dzieci miały go zapisanego na specjalnej opasce zakładanej na rączkę. I jeszcze coś, bez czego nie ma co się wybierać na Woodstock – radość, miłość i przyjaźń! 

Energylandia – rozrywka dla całej rodziny

Lubicie wesołe miasteczka? Ja bardzo! Po wizycie w kilku za naszą zachodnią granicą (m.in. Heide Park, Legoland), przyszła pora żeby odwiedzić największy park rozrywki w Polsce. A w testowaniu tego stosunkowo nowego przybytku uciech i zabaw pomagała mi córka mojej przyjaciółki, 10-letnia Weronika. Również dzięki tej malej gadule kilkugodzinna podróż minęła jak jedna chwila, a ja jestem bogatsza o wiedzę o królikach, chomikach, koniach i innych czterołapnych ;) Bardzo bałam się o pogodę, ale miałyśmy szczęście, nie było ani upału ani deszczu. Niebo przez większą część dnia było zachmurzone, ale było ciepło i przyjemnie. 

Wejście do Energylandii

Energylandia mieści się w Zatorze, mieście pomiędzy Katowicami a Krakowem. Na ponad 26 hektarach (docelowo 112 ha) znajduje się łącznie ok. 80 atrakcji przeznaczonych dla wszystkich grup wiekowych, w tym 10 rollercoasterów, liczne karuzele i urządzenia ekstremalne, a także restauracje, bary, sklepy z pamiątkami oraz sceny, na których prezentowane są krótkie widowiska. Park dzieli się na cztery strefy: Bajkolandię, Familijną, Ekstremalną i od 2016 w skład wchodzi również Water Park. 

Miłośnicy mocnych wrażeń mogą wsiąść na rollercoaster Mayan – największy w naszej części Europy rollercoaster. Prędkość wagoników w tej kolejce wynosi 80 km/h a przeciążenia podczas przejazdu sięgają nawet 5g. To uczucie którego doświadczają piloci myśliwców. Wysokość konstrukcji wynosi prawie 75 m wysokości co odpowiada 10- piętrowemu wieżowcowi. Równie ekstremalnych wrażeń doznamy na kolejce Formuła 1. Niezapomniane kilkanaście sekund! 

Z kolei na tych, którzy wolą spokojniejszą zabawę czeka m.in. Pyramid Cinema 7D i Planetarium.

Jeśli chcecie korzystać z urządzeń wodnych, polecam zabrać ubrania na przebranie lub peleryny przeciwdeszczowe. My po wizycie na spływie Kopalnia Złota i Splash Battle byłyśmy totalnie przemoczone. Można również za 5 zł wejść do ogromnej turbosuszarki.

Ceny biletów przystępne: normalny 109 zł, ulgowy 59 zł. Są też rożne zniżki np. dla osób niepełnosprawnych czy kobiet w ciąży. Niestety w sezonie letnim, w Energylandii nawet w tygodniu można spotkać tłum ludzi, a kolejki do niektórych atrakcji sięgają aż 60 minut. Przez to niestety nie udało nam się skorzystać z wszystkich. Może nadrobimy to w przyszłym roku, ale na pewno już poza sezonem wakacyjnym 

Punkt widokowy „Domek elfów”

„Energuś”

„Battle Splash”

Na pierwszym planie „Atlantis”

„Aztec swing” i w tle „Mayan”

„Boomerang”

„Formuła 1″

Trafiłyśmy na występ tuż przed wyjściem z Energylandii

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10 000 wejść na bloga!

mapa-swiata-szablon_3724

No i stało się! W niecałe 2 lata blog ten odwiedziło 10 000 osób

Kiedy stworzyłam mariawpodrozy.blog.pl, nie myślałam że aż tak bardzo się on rozwinie, że zyska tylu wspaniałych i wiernych Czytaczy. Na początku miało to być pisanie tylko dla siebie, dla rodziny i najbliższych znajomych, takie porządkowanie wspomnień. A potem działo się coraz więcej i więcej… Wiosną 2016 dołączyła do mnie Monika i wtedy nastąpiło totalne szaleństwo :p Zwłaszcza, gdy oprócz miłości do podróżowania odkryłyśmy w sobie nową pasję – rajdy samochodowe. Tak nam one się spodobały, że na blogu musiała powstać nowa zakładka (Motofanki), gdzie możemy opisywać swoje samochodowe wyczyny.

Nie jesteśmy mistrzyniami pióra (klawiatury?) ani fotografii (zdjęcia głownie made by smartfon), ale robimy to co kochamy i to jest najważniejsze.

A jesteście ciekawi statystyk? 

1. Blog istnieje już od 651 dni, a w tym czasie weszło tutaj  10 000 osób.

2. Pochodziły one z 5 kontynentów.

3. Z 81 krajów świata, w tym nawet tak orientalnych jak Makau, Nepal, Martynika, Polinezja Francuska czy Barbados.

4. Najwięcej odwiedzających pochodziło z: Polski, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemiec, natomiast jeśli chodzi o miasta to prym wiodą: Warszawa, Poznań. Wrocław, Kraków i Samara (Rosja).

5. Najwięcej wejść było 2 sierpnia 2016 – aż 1771!

6. Najchętniej czytają nas osoby w wieku 18-24 lata (27,50%) oraz 25-34 lata (33,50%) i są to głównie mężczyźni (54,15%). 

7. Przez te niecałe 2 lata mogliście przeczytać 33 wpisy.

8. Wśród nich największą popularnością cieszyły się: 

- „Białystok – miasto miłych ludzi”

- „Dalmatyńska eskapada”

- „Podnośnia statków Niederfinov – cud hydrotechniki”

- „Parawaning czyli jak Polak radzi sobie na plaży”

- „Gratka dla miłośników fortyfikacji”

DZIĘKUJEMY wam za waszą obecność, za miłe komentarze, porady oraz dzielenie się swoimi spostrzeżeniami. Zostańcie z nami i teraz czekamy na 20 000 odwiedzających. 

Ostatnie dni lata

„Mimozami jesień się zaczyna 
Złotawa krucha i miła 
To ty to ty jesteś ta dziewczyna 
Która do mnie na ulicę wychodziła…”

Jednak zanim nadeszła złota polska jesień, wykorzystałyśmy ostatnie dni lata na weekendową (10-11.09) wyprawę nad morze. W tym roku chyba wrzesień zamienił się miejscami z lipcem i rozpieszcza nas wspaniałą pogodą. Woda w Bałtyku ciepła, ludzi na plaży sporo, ale bez tłoku. Cisza i spokój. 

Plaża w Sianożętach.

Monika z synkiem.

 

Plaża w Ustroniu Morskim.

Będąc nad morzem oczywiście nie można odpuścić wyprawy na zachód słońca.

Miniony sezon wakacyjny uważamy za bardzo udany podróżniczo. Podczas tego lata zobaczyłyśmy wiele ciekawych miejsc, zarówno tych w Poznaniu i najbliższej okolicy. jak i tych setki kilometrów od domu. Odkryłyśmy również swoją nową pasję – turystyczne rajdy samochodowe, które na pewno będziemy kontynuować. 

Jesień i zima nie zamkną nas w domu, bo przecież podróżować można w każdą pogodę, prawda? :)

Białystok – miasto miłych ludzi

Zielono mi…taka była moja pierwsza myśl w Białymstoku. W moich oczach jest to miasto z dużą dozą zieleni, a co najważniejsze z bardzo miłymi ludźmi. Weszłam do kwiaciarni na Rynku Kościuszki i zostałam tak serdecznie przywitana i obsłużona, że z pewnością zapamiętam to miejsce i Panią, która bardzo mi pomogła. Ponadto dla Poznanianki akcent wschodni był bardzo zabawny, trochę śpiewny, trochę obco brzmiący, ale zauważalny :)

Zielono mi :)

Białystok jest miastem na prawach powiatu w północno – wschodniej Polsce, położony na Nizinie Północnopodlaskiej, nad rzeką Białą. Jest stolicą województwa podlaskiego i siedzibą władz ziemskiego powiatu białostockiego. W 2015 roku miasto liczyło 295 624 mieszkańców.

Klimat tej części Polski jest wyraźnie chłodniejszy. Średnie temperatury stycznia mieszczą się w granicach od -4 do –6 °C, należą one do najniższych w Polsce. Istotną informacją jest fakt, że Białystok znajduje się w obszarze funkcjonującym pod nazwą Zielone Płuca Polski (około 32% jego powierzchni zajmują tereny zielone), stąd moje spostrzeżenia dotyczące zieleni. Parki i skwery oraz 1779 ha lasów znajdujących się w granicach miasta tworzą specyficzny i zdrowy mikroklimat. Dlatego tak dobrze się tam czułam :) Puszcza Knyszyńska pozostawiła po sobie dwa rezerwaty przyrody o powierzchni łącznej 105 ha. Ze względu na te walory w 1993 r. Białystok jako pierwsze miasto w Polsce został przyjęty do międzynarodowego projektu Sieci Zdrowych Miast prowadzonego przez Światową Organizację Zdrowia. Na terenie miasta znajdują się 3 rezerwaty przyrody: Las Zwierzyniecki, Rezerwat Antoniuk oraz Rezerwat Bagno.

W latach 1617–1626 zbudowano zachowany do dziś Stary Kościół Farny z fundacji marszałka Piotra Wiesiołowskiego. To on wzniósł w Białymstoku murowany gotycko – renesansowy zamek, który po gruntownej przebudowie w latach 90. XVII wieku, stał się barokową rezydencją magnackiego rodu Branickich znaną do dziś jako pałac Branickich. Niesamowity ogród z wieloma rzeźbami i fontannami jest urodziwym i niezwykle magicznym miejscem. Z pewnością jeśli wybierasz się do tego miasta tam musisz zajść.

Nie można zapomnieć, że Białystok jest największym ośrodkiem kulturalnym w północno – wschodniej Polsce. Działa tu największe w województwie Muzeum Podlaskie, posiadające oddziały w Białymstoku (Muzeum Historyczne, Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego, Białostockie Muzeum Wsi), w Choroszczy (Muzeum Wnętrz Pałacowych), w Supraślu, Tykocinie oraz Bielsku Podlaskim. W Białymstoku działają także: Muzeum Wojska oraz Muzeum Przyrodnicze Uniwersytetu w Białymstoku. Nie można zapomnieć o mieszczącej się tu jednej z najlepszych polskich galerii sztuki współczesnej – Galerii Arsenał. Dzięki Białostockiemu Teatrowi Lalek oraz Wydziałowi Sztuki Lalkarskiej warszawskiej Akademii Teatralnej Białystok uzyskał miano polskiego centrum sztuki lalkarskiej.

Rynek Kościuszki

W tle Bazylika Archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Pałac Branickich.

Pałac Branickich.

Oprócz licznych atrakcji kulturalnych dla ducha, polecam coś dla ciała. Mianowicie lody naturalne serwowane na Rynku w przystępnej cenie (smak Ferrero Roche urzekł mnie i pieścił moje zmysły). Zejdźmy jednak trochę niżej, bo chyba odpłynęłam. Zwróćmy uwagę na wallart, który ma miejsce w tym mieście. Uważam, że jest to piękny sposób na zdobienie miasta. Artystyczne malowanie ścian powinniśmy wykorzystać szerzej w Poznaniu, by częściowo rozweselić szare blokowiska. Choć przyznam, iż coraz częściej bloki nie są już szare, tylko nabierają ciekawych barw podczas odnawiania elewacji.

Warto wiedzieć, że w Białymstoku autobus jest jedynym środkiem komunikacji miejskiej. Polecam turystykę pieszą, wszędzie wydaje się być blisko,a spaceruje się przyjemnie być może ze względu na liczne tereny zielone.

Drogi Czytaczu i Czytaczko :) Jeśli byłeś/aś w Białymstoku i możesz dodać do tego wpisu ciekawe spostrzeżenie – zachęcamy.